Moja włosowa piramida


Dziś przyszedł czas na drugą część wpisu o włosach. W pierwszej (link) opisywałam Wam jak poradziłam sobie z problemem nadmiernego wypadania włosów. Nie był to łatwy proces lecz gdy w 100% uporałam się z nim postanowiłam wprowadzić ład i porządek w pielęgnacji moich włosów.





Codziennie.
Staram się aby moja pielęgnacja byłą jak najmniej szkodliwa dla włosów. Zrezygnowałam z prostowania włosów każdego dnia, skupiłam się na tym aby podkręcić naturalnych skręt. Każdego dnia rano rozczesuje włosy szczotką Tangle Teezer. Jeśli wychodzę z domu staram się aby moja fryzura wyglądała jak najlepiej. W tym celu delikatnie spryskuje wodą końcówki i zaczynam je ugniatać. Dodaje minimalną ilość pianki aby podkręcić i utrwalić skręt. Na koniec jeśli włosy są spuszone nakładam na nie serum lub jedwab do włosów.

Co 2 dni.
Zrezygnowałam z mycia włosów codziennie, bardzo pomocny w tym był suchy szampon jednak efekt nie był trwały. W tym momencie testuje prądy d'arsonvala - o efektach napisze za kilkanaście tygodni.  Olejuje też włosy samodzielnie przygotowaną mieszanką.

Raz na tydzień. 
Raz w tygodniu - zazwyczaj jest to sobota lub niedziela, nakładam na włosy maskę, która trzymam ok. 40 minut. Super sprawdza się u mnie stosowanie siemienia lnianego. Włosy są po nim bardzo gładkie, miękkie i nie puszą się jak zwykle. Ładnie wydobywa się też skręt. Niestety moja skóra głowy na siemię reaguje alergicznie, dlatego też tą maskę stosuje doraźnie. 

Co 1,5 miesiąca.
Farbuję włosy, do tego używam farby bez amoniaku. Kolor włosów zmieniam w zależności od pory roku. W zimie i na jesieni lubię jak na mojej głowie gości ciemniejszy kolor blondu - bardziej zbliżony do mojego naturalnego. Latem natomiast moje włosy naturalnie się rozjaśniają i dlatego używam jaśniejszych kolorów.

Co 10 tygodni.
Tutaj przychodzi czas na fryzjera, jeśli zapuszczam włosy wizyty te są rzadsze. Wyznacznikiem tego jest  też stan końcówek. Jeśli są suche, łamią się i rozdwajają nie czekam w nieskończoność. 

Sporadycznie.
Prostowanie, słusznie, lakierowanie, spinanie w kitkę - czyli wszytko to co szkodzi włosom. Staram się to robić tak rzadko jak tylko mogę. Niestety są też takie sytuacje kiedy jestem do tego zmuszana jak np. brak czasu na całkowite wyschnięcie włosów lub "bad hair day".



Planuje też dla was przygotować podobny wpis z pielęgnacją twarzy i ciała. 


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz