Niedziela dla włosów (3) - kosmetyki, które nigdy mnie nie zawodzą.



Czasem gdy brak mi czasu a chce aby moje włosy w szybkim tępię wyglądały dobrze sięgam po kosmetyki, na które zawsze mogę liczyć. Przez kilka ostatnich dni dałam moim włosom dosyć spory wycisk dlatego też dziś zdecydowałam się na porządne odżywienie.




Pielęgnację zaczęłam od nałożenia olejku z Baby Dream - staram się go wykończyć ponieważ na ciało nie sprawdza mi się za dobrze, natomiast na włosach daje całkiem dobry efekt. Po około 30 minutach umyłam włosy szamponem oczyszczającym z firmy Eva z rumiankiem. Ostatnio miałam dwu tygodniową przerwę od protein więc tym razem włosom  zafundowałam mycie odżywką Callos a la latte. Taki sposób odżywiania w przypadku protein sprawdza się na moich włosach najlepiej. Później na 3 minuty nałożyłam sporą dawkę odżywki John Frieda Brillante Brunette pomieszaną z łyżeczką skrobi ziemniaczanej.
Włosy po tej odżywce zawsze wyglądają pięknie. Byłam ciekawa jak sprawdzi się ze skrobią i nie zawiodłam się :). Niestety włosy umyłam późnym wieczorem ale po mimo dokładnego wysuszenia zimnym nawiewem i tak następnego dnia delikatnie się spuszyły. Zauważyłam, że potrzebują około 3-4 godzin na dojście do siebie po umyciu.


Dajcie znać czy Wy też macie jakieś "awaryjne" kosmetyki?

2 komentarze:

  1. Śliczne fale. :) Mam maskę biovax, która zawsze sprawia, że włosy po jej użyciu są idealne, ale ostatnio do grona ulubieńców dołączyła też maska VitalDerm. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pamiętasz dokładnie który to był Biovax?

      Usuń